Druga notka dzisiejszego dnia. Po przeczytaniu dzisiejszych kilku wpisów od osób anonimowych jak i tych podpisujących się pod swoimi słowami jestem zszokowana. Mama wychowała mnie na osobę kulturalną, mającą szacunek do siebie jak i innych ludzi. Nigdy nie zrozumiem obrażania obcych mi osób, tym bardziej ,,anonimowo" w internecie. Nigdy nie zrozumiem wtrącania się w czyjeś życie przez osoby obce. Ja żyję swoim życiem, mam swoje problemy i swoje obowiązki. Nie wtrącam się w to, co robi ktoś inny, bo nie mam ani na to czasu, ani chęci. Kwestia wychowania. Jak zdążyłam zauważyć pewne osoby zostały chyba źle wychowane przez swoich rodziców, lub ktoś na pewno popełnił błąd w przekazywaniu najważniejszych im wartości.
Nawiążę tutaj do kwestii mojej ciąży. Osoby z mojego towarzystwa wiedzą jaka jest sytuacja i żadna z nich nie obraziła mnie z tego powodu. Oczywiście, są osoby które się ze mną nie zgadzają, które są zupełnymi przeciwnikami mojej postawy i takie, które starają mi się wybić z głowy pomysł jakim jest oddanie dziecka do adopcji. Natomiast żadna, ale to żadna z tych osób w żaden sposób mnie nie obraziła. Nie zwyzywała, nie życzyła najgorszego. Wiecie dlaczego? To świadczy o kulturze osobistej tychże osób.
Wybaczcie, ale pisanie na mój temat tego, że życzy mi się rozstępów jak u tygrysa, albo ,,rozjebanej pizdy" jak to napisała jedna z MAM mnie zszokowało. Mi nigdy nawet przez myśl nie przeszły takie słowa skierowane do obcej osoby, a co dopiero jakbym miała napisać tak publicznie do kogoś. Nie pojmuję takiego zachowania. Kto te dziewczyny wychował? Aż wstyd. Żal pomyśleć o tym, że są to matki.
Tak, już czuję te pisanie że to ja jestem złą matką, bo planuję oddać dziecko. Otóż moje drogie czytelniczki i czytelnicy - NIE. Jest to jedno z rozwiązań jakie mi przysługuje, jedna z opcji jaką mogę wybrać, jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej. Każdy z was może dokonać takiego wyboru, każdy z was może kiedyś znaleźć się w takiej sytuacji. Osobiście wam tego nie życzę. Uwierzcie mi na słowo, że jest to najgorsza rzecz w moim życiu.
To tak, jak małe dziecko bardzo czegoś chce, a dostać nie może. Płacze, zaczyna wariować, bo nie wie co robić i chce postawić na swoim. Ja, jako osoba dorosła nie mogę tupnąć nóżką i dostać to, czego pragnę. Nie mogę wymusić na sobie miłości matczynej i instynktu macierzyńskiego, chociaż bardzo bym chciała. Marzę o tym, by go poczuć, z całego serca. Dobranoc.
Bardzo mądry post ☺
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńBardzo mądry post ☺
OdpowiedzUsuń