poniedziałek, 17 sierpnia 2015


Postanowiłam założyć bloga i opisać na nim pewne sytuacje dotyczące mojego życia. Mam nadzieję, że ktokolwiek będzie chciał to czytać. Całe moje życie aktualnie kręci się wokół ciąży, a jak do tego doszło? Przeczytajcie sami.
Jestem zwyczajną 18, prawie 19 letnią dziewczyną. Żyłam jak każda inna dziewczyna w tym wieku. Szkoła, imprezy, znajomi, od października miały być studia, lecz coś temu przeszkodziło. Od jakiegoś czasu weszłam w inne towarzystwo, poznałam nowych ludzi, którzy zmienili moje życie i podejście o 180 stopni. Sobotni wieczór, piwko, wódeczka. I on. Pojawił się nagle kiedy znudzona paliłam papierosa. Rozjaśnił cały mój wieczór. Do wybitnie atrakcyjnych nie należał, ale dziwnie jakoś mi się spodobał od samego ,,cześć" i podania ręki.Wspólna wódeczka jeszcze bardziej nas zbliżyła, jak to wiadomo - alkohol. W towarzystwie żartowaliśmy, że szukam faceta tylko i wyłącznie na jedno - seks Nie sądziłam, że moje żarty przerodzą się w prawdę, po części.
Już tego samego dnia widziałam widoczne podchody do mnie z jego strony, ale się nie dałam mimo chęci - byłam twarda.
Następnego dnia sms, facebook, całodzienne pisanie. Zbliżyliśmy się do siebie, jednak nic poza tym. Pierwsze, drugie, trzecie spotkanie w towarzystwie. W końcu przyszedł czas na spotkanie sam na sam. Film, śmianie się, muzyka, seks. Czuliśmy się wspaniale w swoim towarzystwie. Długa rozmowa na temat nie jakiej przyszłości nas dotyczącej. Oboje nie chcemy związku, to co jest teraz idealnie nam odpowiada.
 Takie spotkania i imprezy trwały jakiś czas, aż w końcu... Zaszłam w ciążę. Szok. I dla mnie i dla niego. Przecież nie jesteśmy razem, nie kochamy się, a co najważniejsze - nie chcemy mieć dziecka. Rozmyślanie na temat aborcji, co teraz zrobimy. Trzeba powiedzieć rodzicom. Reakcja mojej mamy? Taka sama jak moja, ale jednak chęć wychowywania swojego wnuka razem ze mną. Reakcja jego rodziców? Aborcja. Myśleliśmy intensywnie nad tym, ale nie zdecydowaliśmy się na to. Usunąć, zabić dziecko? Nie jesteśmy mordercami. Nie chcemy go, ale go nie zabijemy, to zbyt wiele.
Na dzień dzisiejszy? Jestem w 21/22 tygodniu ciąży. Połowa już za nami. Nadal nie jesteśmy gotowi na dziecko, nie chcemy go mieć, ale jednak gdzieś w głębi duszy myśląc o tym, że zostaniemy rodzicami kochamy to dziecko. Nie czuję więzi z nim. Czuję niewielkie ruchy, ale nie ,,podnieca" mnie to, nie czuję radości i miłości. Oglądając dziecko na usg mówię ,,aha, wszystko jest w porządku" zamiast ,,matko, moje dziecko, takie wspaniałe". Dziwna postawa, ale nie potrafię jej zmienić. Michał jest przy mnie, bardziej stawia na wychowywanie dziecka niż na oddanie go do adopcji, ale decyzja jeszcze nie została podjęta.
Dlaczego nie jesteśmy gotowi na dziecko? On ma pracę, nie za ciekawe warunki mieszkalne jak i finansowe. Ja? W głowie studia. Jestem na utrzymaniu mamy. Nie jestem gotowa na bycie matką. Chciałabym, żeby się to zmieniło, ale moja postawa nie ulega zmianie.
Ktoś powie ,,głupia! (albo i gorzej). Mogłaś się zabezpieczyć a nie teraz płakać!" Moi drodzy, to nie jest takie proste. Każdy stosunek może zakończyć się ciażą, a nie każdy jest na nią gotowy. Trzeba się z tym liczyć, ale nie trzeba chcieć mieć dziecka w wieku 18/19 lat.
Mam nadzieję, że wielu da to do myślenia, powodzenia.